Nie wiem dlaczego ciągle to sobie wmawiam. Nie jestem z typów" podetne sobie żyły", "skocze z balkonu". Dla mnie to jest ucieczka przed kłopotem. Pokazanie swojej słabości.
Dlatego właśnie ja nie pójdę na łatwizne. Wolę pocierpieć, ale pokazać, że dam rade pomimo wszystkiemu i wszystkim. Ćwicze do tej pory, aż czuje ból w każdej części ciała, ale przecież to wychodzi tylko na dobre. Nie robie sobie przy tym krzywdy. Nie okaleczam się i nie biore prochów. Preferuję naturalne metody zwalczania złości czy smutku, albo jednego i drugiego razem. Nie pomogło to biorę psa na spacer lub ide pobiegać. Potem zimna kąpiel. Jeśli nadal nic, najlepiej się komuś wygadać. Któraś z tych rzeczy powinna pomóc. Nie zawsze jednak tak jest. Bywają momenty, że jesteśmy już bezsilni i próbowaliśmy wszystkiego, a mimo to czujemy złość i smutek. Zostaje tylko położyć się ze słuchawkami w uszach na łóżko i próbować zasnąć. Nie będzie to łatwe, ale za wszelką cene nie dopuścić do płaczu.
Musimy uodparniać się na ból i wszelkie przeciwności losu, bo życie ma dla nas wiele takich niespodzianek, a my musimy nauczyć się je pokonywać.
"Zrób co się da, co tylko się da".-motto dzisiejszego dnia.
/Kobra.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz