Znowu byłam na długim spacerze z Basterem. Wrócił cały w błocie i do tego "padał z łap". Więc było to co on "kocha" najbardziej: KĄPIEL.
Kolejny samotny wieczór i już łapie doła. Chyba. Nie wiem sama. Powoli odchodzi mi chęć do życia. Wszystko staje się bez sensu.
Jutro mam jechać z tatą do jakichś sklepów. Ciekawe co on wymyślił.
Zastanawiam się co mam teraz robić. Zaraz 23. Nie chce mi się na pewno spać. Może coś obejrze albo jak zwykle przesiedze sama nie wiem co robiąc i będzie 1.
Ehhh ta monotonność życia... ;/
/Kobra.
Im większe w człowieku wewnętrzne rozbicie, poczucie własnej słabości, niepewności i lęk, tym większa tęsknota za czymś, co go z powrotem scali, da pewność i wiarę w siebie.
![]() |

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz