Zapowiada się szalona noc. Oczywiście z matematyką. W dzień nic nie robiłam to trzeba nocke zarwać (kolejną z rzędu). Co ja pie**ole. I tak nie będe się uczyć. Spać też nie będe, bo jak zwykle nie zasne. Wypiłam niedawno 2 kawy, a potem się dziwie, że leże i patrze w sufit do 5 rano. A rano z łóżka się podnieść nie mogę. No przecież nie moja wina, że ono mnie przyciąga. Ehhh.. cała ja. Moja mama to nazywa "nocnym trybem życia". Wracając do tej nocy. Mam zamiar się uczyć matematyki, ale to tylko zamiar. Co będe robić tak naprawde? Poczytam książke, posłucham muzyki, pomyśle sobie, powyobrażam co nieco. Noc jak każda inna :D A potem rano wyglądam jak upiór z opery. W ogóle to dzisiaj spałam tylko 3 h :O Aż dziwne, że nadal trzymam się na nogach. No dobra, aktualnie to ja trzymam się na tyłku, ale głowe mam jeszcze w pionie :D Ciekawa jestem, o której dzisiaj zasne.... a może wcale?
/Kobra.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz