wtorek, 15 października 2013

Pojebane to wszystko...

Ledwo zwlokłam się rano z łóżka. 7:30 to dla mnie za wcześnie na pobudke. Niestety musiałam się ruszyć. Durna szkoła ! Na matmie siedze jak zaczarowana. Jakby 5-latkowi kazali napisać wiersz. Tak samo ja rozumiem tą pojebaną matematyke, a jutro jest sprawdzian. Tak, akurat się będę uczyć. Na pocieszenie dostałam 5 z biologii. Chyba jako jedyna z klasy. Wow ;o . Tak wiem, bardzo dziwne. Ja i 5 z biologii... śmiech na sali. Do tego zwolnili nas z 2 ostatnich lekcji i skończyłam o 13:20 :D. I to by było na tyle, jeśli chodzi o powody do radości na dzisiejszy dzień.
Jedynym moim powodem, dla którego chciało mi sie i w ogóle zwlekłam się z tego łóżka był "On". Gdy zaszłam do szkoły i zobaczyłam jego najlepszego kolege samego, wiedziałam, że Go nie ma. Od razu w mojej głowie pojawiło się 1000 pytań i wątpliwości
-"dlaczego go nie ma"
-"może coś mu się stało"
-"może jednak  jest tylko gdzieś poszedł"
Niestety nie, naprawde Go dziś nie było. Nienawidzę swojej głowy. Przez wszystkie lekcje myślałam tylko o tym. I bądź tu człowieku szczęśliwy. Na historii mieliśmy zastępstwo z "Trzciną"<tak ją ochrzciliśmy>. Nie miałam zamiaru jej słuchać. Położyłam się na ławce i jak zwykle zatopiłam w myślach.
Mam nadzieję, że jutro już będzie w szkole, bo zacznę się jeszcze bardziej martwić. Jeden człowiek, a może aż tak namieszać w głowie.
/Kobra.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz